31 mar 2016

Nowy Brother Innov-is NV2600

Ujarzmiłam nowego Brothera :) Nie było to łatwe, bo przyzwyczajenia z poprzednich maszyn zostawiły swój ślad. Nie było łatwo podjąć decyzję, który sprzęt tym razem stanie w mojej pracowni, ale słowo się rzekło! 


Właściwie jest to tak skonstruowana maszyna, że nie musimy wykonywać zbyt wiele czynności - wszystko robi sama, jest nawet przycisk, który odpowiada za podnoszenie i opuszczanie stopki. Automatycznie!



Ma duże pole pracy i moduł haftujący. Jest solidnie wykonana, stabilna, ładnie się prezentuje :) Generalnie jest to bardzo zaawansowany technologicznie sprzęt - mnóstwo ściegów i udogodnień. Przede wszystkim ma duży, dotykowy ekran. Jest bardzo intuicyjny, właściwie nawet bez czytania instrukcji można spokojnie sobie poradzić.


Są wyszczególnione rodzaje ściegów (ponad 230), podgląd - można oczywiście zmieniać ich długość, szerokość, a także ustawiać opcję ciągłego ściegu lub tylko jednej sekwencji. Można również stworzyć swój własny, niepowtarzalny ścieg :)

Tak naprawdę, to aby ozdobić coś, na przykład woreczek na zioła albo chusteczkę,  czasem nie trzeba wcale podłączać modułu haftującego, bo w zupełności wystarczą te ściegi proponowane przez firmę.

To, co jest niezwykle istotne to fakt, że maszyna ma funkcję szycia w bok. To oznacza, że nie trzeba męczyć się z przekręcaniem materiału, podnoszeniem i opuszczaniem stopki, celowaniem z powrotem w ścieg. Po prostu wciskam przycisk i samo wszystko się ustawia. Druga rzecz warta zauważenia to czujnik wykrywania grubości tkaniny - przy poprzednich prostszych modelach różnie bywało, a tu po prostu maszyna "widzi", że tkaniny jest dwa lub trzy razy więcej i dostosowuje szycie tak, aby nici się nie zerwały, nie splątały i nie wypadła igła. Szczególnie przydatne jest to podczas szycia jeansu.



Bardzo mnie irytowało, kiedy podczas szycia "nagle" kończyła mi się nitka w bębenku i zawsze się to zdarzało akurat w połowie wykańczania dekoltu albo innej części garderoby, widocznej gołym okiem. Brrr.. trzeba było zmieniać, kombinować, żeby nie było widać końcówki poprzedniej nici i początku nowej. Teraz tego problemu nie ma, ponieważ maszyna "powiadamia" mnie o kończącej się powoli nitce :) Szybciutko nawlekam, po cichutku, pstryk! - i nitka sama trafia w oczko igły, a ja szyję dalej! Automatyczne nawlekanie igły to istne błogosławieństwo!
I nawet informuje mnie o tym, co robi :) Swoją drogą tak się zastanawiam, czy za x lat maszyny będą z nami konwersować podczas pracy..? :)

Miałam kawałek tkaniny, z której nie do końca miałam pomysł, co uszyć. Ale nagle dostałam olśnienia i szybko zabrałam się do pracy!



Postanowiłam uszyć torbę. Na zakupy. Na gigantyczne zakupy. Takiej torby nie ma nikt :) Jest ogromna dlatego, ponieważ szkoda mi było uciąć choćby skrawek tej pięknej tkaniny, którą zakupiłam kiedyś w sklepie z używaną odzieżą. Poszło mi szybko i sprawnie, nie mierzyłam czasu, ale uszyłam ją w ciągu godziny.
Zmieściło się do niej nawet me dziecko, bowiem ma metr długości (torba, dziecko zresztą też..). Dodam, że jest bardzo wytrzymała, myślę że udźwignie ok 20 kg!

Trochę mam mało czasu ostatnio, bo jest sporo pracy nie związanej z szyciem, więc jak już usiądę do maszyny, to chciałabym od razu skończyć, bo odrywanie się od szycia jakoś mi nie sprzyja, a że i wena nie zawsze jest, to tym bardziej jak już przyjdzie, chcę ją wykorzystać na max! Na szczęście jest mała Hanka, która ostatnio chodzi tylko w sukienkach, więc mam motywację, żeby od czasu do czasu jej uszyć, bo te w sklepach albo są bardzo kiepskiej jakości albo po prostu drogie. Mam to szczęście, że mam dwie sprawne ręce i miejsce do szycia, więc grzechem byłoby z tego nie korzystać.
Sukieneczkę uszyłam z dzianiny, a dokładnie z dresówki z pętelką, bez konkretnego wykroju - dobrze że dzieciom można szyć "na oko" bo zaoszczędza to trochę czasu. Jako, że już uszyłam jej kilka podobnych, doznałam jakiejś tam wprawy.


Tak wyglądał początek pracy z nowym Brotherem - chwilę trwało zanim przyzwyczaiłam się do tego, że stopka podnosi się i opuszcza automatycznie, w końcu ja, człowiek pracy i Zosia - samosia nie jestem przyzwyczajona do takich udogodnień. Kolejna faza - poukładane zakładki i przyszywanie ich ściegiem prostym.

Nie siliłam się tu nawet na sfastrygowanie (mimo, że maszyna ma ścieg fastrygujący), bo wiedziałam, że funkcja automatycznego wykrywania grubości tkaniny mnie nie zawiedzie. Szybko przeszyłam, więc dół sukieneczki i cieszyłam się, że tak lekko poszło.


Dziecko zażyczyło sobie sukienkę z falbanką przed kolanka, więc prośbę spełniłam. Powstała mała sukieneczka "w krówki" :) 





Dziecko zadowolone, choć sukienkę zdążyło już poplamić niemiłosiernie - z tego też względu przestałam kupować dzianiny, które mają jasne tło. Im ciemniejsze i bardziej kolorowe, tym lepiej.

Ale, ale..
Nie mogłabym nie wspomnieć o systemie haftującym, choć wiele jeszcze nie wyhaftowałam z braku czasu. Montuje się go bardzo łatwo - również nie jest konieczna instrukcja, aby go uruchomić. Ważne jest tylko, aby zmienić bębenek. Haftów jest sporo, małe i większe, można również zaprojektować swoje, bądź pobrać ze strony Brothera.

Nie mam wiele zdjęć, bowiem chwilowo wysiadł mi aparat, ale udało mi się jeszcze nagrać krótki filmik telefonem.
Haftuje bardzo szybko i sprawnie, na razie popróbowałam sobie troszkę różnych wzorów. Hafty są dokładne, zwięzłe, można oczywiście zmieniać ich wielkość, kolory, ustawiać parametry w taki sposób, aby jak najlepiej dopasować do swojego projektu. 

Po prostu "lubię to"!

4 komentarze:

  1. Z Twojego opisu wynika, że stałaś się posiadaczką rewelacyjnej maszyny :-) Trzymam kciuki, abyś miała jak najwięcej czasu na szycie i nieustającej weny życzę. Sukieneczka bardzo fajna i kolor dzianiny ekstra.

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam serdecznie,
    Nazywam się Klaudia. Serdecznie zapraszam Cię do dołączenia do nowego serwisu Platforma Kreatywna http://platformakreatywna.com/, gdzie zrzeszamy wszystkie kreatywne strony. Swoim klubowiczom oferujemy zniżki na produkty, informacje o wydarzeniach, spotkania oraz darmowe pliki do pobrania. Serdecznie zapraszam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ależ zazdraszczam! To jest dopiero kombajn maszynowy :) I te hafty... chciałabym mieć takie funkcje w swojej skromnej maszynce :) Rozgryzłaś już i zaprzyjaźniłaś się z nowym sprzętem? A za X lat, to myślę, że maszyny nie będą tylko konwersować z nami, ale nawet nam herbatkę zaparzą i kocykiem kolanka przykryją srogą zimą, co by uprzyjemnić nam jeszcze bardziej cały proces szycia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale odlot! Zazdroszczę Ci talentu do szycia, zawsze podziwiałam takie osoby :)

    ankuuls – KLIK!

    OdpowiedzUsuń